22 stycznia 2011

Odwiedziny Patki.

No i Patka dzisiaj złożyła mi wizytę. Miała być sprawa życia lub śmierci okazało się że tak na prawdę to było spotkanie towarzyskie, extra! :D Patka mi tu głupiała, jadła czekolade w postaci Mikołaja, bombek ze świąt, robiła sobie kolczyki z czekoladowych bombek, czytała dowcipy z bravo, fotostory, quiz "Jakie lubisz lody?", wtopy osób typu turyści w pensjonacie widzieli jak obie śpiewam idąc korytarzem i potem na stołówce wszyscy bili mi brawo. Najgorsze w tym wszystkim co mogło być to fakt, że Patka się śmiała :| :D Zabiłaby się o cokolwiek chyba co najmniej z 7 razy, pomińmy, pomińmy..
_

Za często pada za dużo słów, za często ciśnienie idzie w góre, za często mówimy głośno, za często klniemy, za często używamy słów "nienawidzić", za często nazywamy cos nieprawidłowo, za często składamy obietnice, za często najpierw coś robimy a potem myślimy, za często...








20 stycznia 2011

Madzia.

Już słysze w uszach ten ostatni dzwonek po którym będą ferie, no! Oceny wystawione, nie mam pojęcia co będę miała z religii, ksiądz nam oszalał chociaż dzisiaj chyba pierwszy raz od dawien dawna rozmawialiśmy w spokoju. Boje się pana Ł, krzyczy tak że szyby są na skraju wytrzymałości a ten się drze i sam siebie nakręca, zaczyna się robić spokojnie i znowu sam się nakręca. Mam do zrealizowania 4 sesje w ferie, nie mam pojęcia jak to zrobię, jadę do Kielc na 3 dni w II tygodniu przez co ominą mnie warsztaty fotograficzne, szlag. ; / Ale Kaśka będzie to wszystkiego mnie nauczy.
_

Przykro mi, że jestem osobą która nie umie trzymać języka za zębami. Czasami unoszę głos w trakcie wypowiedzi, ale to czasami, często zdarza się że niektórzy nie umieją z podniesioną głową przyjąć krytyki i wyrażanym zdaniu o sobie. I to nie jest tak ,że się wyżywam, nie lubie kogoś, mam zły dzień, a raczej z każdym dniem będzie coraz gorzej jeśli to komukolwiek przeszkadza. Z każdym tygodniem bardziej się otwieram. A pocieszenie w postaci słów Kaśki; " Patrycja! Ty już się tak zestarzałaś na buzi, że nawet bez makijażu wygladasz staro!" wcale mi nie pomaga.

Przy okazji, kilka zdjęć z sesji z Madzią R.









19 stycznia 2011

Informatyka.

A teraz siedzę na informatyce, u boku Karola który wszystki mi czyta, czytam krzyżaków, uczę się, mam chęmię, biologię za sobą. Jutro odpowiadam z WOS-u , historii. I jest lajcik, jade za pare godzin do Jusi, nareszcię. Zgarne od Pani Justynki kalendarz dla Gosi. Nikt nie jedzie z moich stron na zajęcia prócz ja, jestem dzielna! :D

18 stycznia 2011

pomyśl.

Jak można by tak bezmyślnym.? Nie posiadać poczucia własnej wartości, nie rozumiem. Zakochanie to takie cholerne uczucie przez co tylko krzywdzimy jeszcze bardziej siebie i innych ( tzn. no tam szczęścia dla zakochanych par, tu mówie o wyjatkach) nie zdając sobie z tego sprawy. Po setkach popełnionych błędów w czasie tej wielkiej miłości, która zazwyczaj trwa nie więcej niż miesiąc ( tieaa, wielka mi miłość ) nagle doznajemy olśnienia, że jednak to było zauroczenie. I teraz, głupku, pomyśl sobie jak wiele mógłbyś poświęcić dla tej wielkiej miłości o której teraz nie masz zamiaru się wypowiadać.

Wczorajszy prezent od Jusi, od tak, na dobranoc. ^^ :)

17 stycznia 2011

Pzegląd Kolęd i Pastorałek.

Wczorajszy dzień był ciekawy, taki spontaniczny, a potem przez 1,5 h można było się wsłuchać w cudowne pieśni, tzn, zależy ktoś śpiewał. Cieszę się że pani Anita jeszzce mnie pamięta, że nie przyjeżdżam do Koprzywnicy tylko dlatego że jest Samba, pierwszy raz weszłam na sale w jeansach a nie dresach, luźnej koszulce bądź w spódniczce tanecznej. To fajne uczucie. ;) Jak tak mówię o tej sali, tak cholernie strasznie przypomniał mi się musical i pójdziemy razem, ostatnio nawet słuchałyśmy ją z Madzieńką, Szymonem i Maćkem wracając z Tarnobrzegu.
Wszystkim w przeciągu kilku dni dzieje się jakaś krzywda, cierpią, nie mogą zapomnieć, jeszcze raz cierpią. To takie... szczerze mówiąc to nie jestem w stanie tego określić, jedyne co odciąga mnie od tego wszystkiego jest Amelia. ;)
Śmierdząca potem sala, śliska podłoga w sali konferencyjnej w hotelu Montis i spokojny głos pani Asi, w uszach gra Amelia, wyobrażasz sobie siebie na łące pełnej kwiatów, nie czujesz stresu, własnego ciała, ciężaru, kompletna pustka. Nagle, muzyka się kończy, otwierasz oczy i wszystko staje się inne.

Jusia. ;)
Marysia.
Awangarda.
Marysia. :)
No bo taka śpiewaniem zmęczona była, że aż sobie usiąść musiała. :P
Marta.
Marysia jest osobą nieśmiałą, tak, tak. ^^
mamemimomu, mmmmmm :D

16 stycznia 2011

.

A tymczasem wybieram się na przegląd kolęd i pastorałek, próbuje wyciagnć cytrynowy sernik dla Jusi z patelki czy formy, nie wiem jak sie mówi. Ubieram buty, biorę aparat i jedziemy! ;)

.

Wiem zaniedbuje tego bloga. Przepraszam, nie mam czasu. Czytajcie obie u Jusi, ona zawsze ma coś do powiedzenia. ^^ :D