Trudno wymyślić dwie różne notki tutaj i na photoblogu ale pomyślimy, zobaczymy.
Ostatnią środe spędziłam tak dziwnie że nawet nie potrafie tego opisać. Między innymi głównymi bohaterami był smutek, nuda, złość, nienawiść, radość, śmiech itd. Nawet nie wiem jak to szło po kolei. Tak różnorodny był ten dzień. Chodź tylko ja pamiętałam o powiedzeniu 'Nie ważne gdzie, nie ważne jak, ważne z kim.' Ale.. Zostawmy to. Nie mam już takiej weny jak kiedyś. Wcześniej potrafiłam godzinami opisywać to co zdarzyło mi się jakiś czas wcześniej, nie da sie tego wytłumaczyć. Nie potrafie zrozumieć także tego że ... dorośleje. Nie tylko zewnętrznie ale w środku także. Poważnieje. Nie wydaje mi się już to takie śmieszne jak wcześniej, raczej strasznie. Nie przejmuje się już jak ktoś nazywa mnie sztywnym, bo to rozumie. Nikt nigdy nie zostanie na zawsze dzieckiem. Chodź.. Zastanawiam się nad tym co było by gdyby nagle Piotruś Pan którejś nocy przyleciał do mnie. Wytłumaczyłby mi jak przez sen mówiłam o tym że chce zawsze być dzieckiem proponując mi życie w lepszym świecie, świecie bez niczego. By zawsze być dzieckiem. Tak bardzo bym tak chciała. Nie chce być sztywna, bo gdy moja dorosłośc odbierze mi moje dziwne zachowanie które kocham będę nikim, bo będę taka jak wszyscy, a tego nie znosze. Nie lubie kiedy ktoś zapomina mojego imienia, chce by zawsze mnie pamiętano, każdy tego pragnie. Ale jeżeli ja już w jakiś sposób to miałam, w jednej chwili przez dojrzewanie mam to stracić.? Nigdy w życiu!





Pooglądajcie sobie. :D